5 fal na Bałtyku BC 2025
Tegoroczny wyjazd na wraki Bałtyku miał się odbyć pod znakiem Georga Buchnera. Niestety Neptun pokazał nam kto na Bałtyku rozdaje karty i nie pozwolił na główne przedsięwzięcie tego wyjazdu, czyli całodniowe wypłynięcie na wrak Buchnera, ale i inne plany skutecznie krzyżował. Z pierwotnej ekipy też dwie osoby nie dotarły przez wypadki losowe.
Dzień pierwszy - środa
Pierwsi na Helu zameldowali się Krzyś, Góral, Tomek i Kurak. I tak oto oficjalnie Nurkowanie 5 fal zagościło ponownie na Helu. Pojawili się też nasi zaprzyjaźnieni nurkowie Agatka i Qba.
Niestety albo stety chłopaki po zajęciu kwater i ogarnięciu sprzętu wszelkie plany rozpływki porzucili na rzecz Kapitana Morgana, ale cóż, tradycja zobowiązuje.
Dzień drugi - czwartek
W założeniu tego dnia reszta ekipy miała dojechać, a zwieńczeniem popołudniowym miało być nurkowanie na Bryzie z plaży – tak żeby grupa się zintegrowała i rozpływała. I tak kolejno pojawili się Andi, Norbert oraz pierwszy i miejmy nadzieję, że nie ostatni raz z nami Mariusz i Jarek. Warunki wietrzne były takie, że drzewa łamało o czym przykro przekonali się Mariusz i Jarek stojąc długo w korku już na ostatniej prostej.



Przez co znów za sprawą Neptuna nurkowanie zamieniono na rowery, a wraki podwodne na te dostępne z powierzchni.
Dzień trzeci - piątek
Piątek, dopiero ten dzień zaowocował porządnym nuraniem, a na dzień dobry zaczęliśmy od kultowego Munina. I choć cały czas Neptun nam groził palcem i nie rozpieszczał wizurką, to było to pierwsze na tym wyjeździe nurkowanie w prawie całym składzie, które zaowocowało nowymi doświadczeniami, ale i decyzjami, które nie będąc łatwe, były słuszne. W myśl przekazanej nam przez Radka myśli „Jak masz wątpliwości, to nie masz wątpliwości”. Po trale i chwili oddechu przyszła w końcu kolej na Bryzę z klapka.
W tym samym czasie nasi zaprzyjaźnieni nurkowie Agatka i Qba oraz Kurak dopłynęli do Trała z brzegu przez Bryzę korzystając ze skuterów i obiegu zamkniętego. Agatka z Qbą powtórzyli ten wyczyn dwa dni później.


Dzień czwarty - sobota
Tak, to na ten dzień czekaliśmy, to tego dnia miało (już macie pierwszą podpowiedź) odbyć się całodniowe wypłynięcie na wrak George Buchner, gdzie miały się odbyć dwa wypłynięcia. Do tego mieliśmy być ekipą klubową wraz z naszymi gośćmi cały dzień na łodzi, co dałoby kolejną szansę na opowieści, snucie planów
i pogłębianie przyjaźni, co jest nie mniej ważne niż nurkowanie. Jak już zapewne domyśliliście się miał być. Niestety Neptun miał swoje plany względem tego dnia, więc po szybkim omówieniu możliwości podzieliliśmy się wedle chęci i możliwości na dwie grupy. Norbert, Mariusz, Jarek i Andi popłynęli na Delfina i Groźnego, natomiast Tomek, Krzyś i zaprzyjaźniony z naszym klubem Sławek popłynęli na Frankena. Obie ekipy wróciły zadowolone i uśmiechnięte
i pogłębianie przyjaźni, co jest nie mniej ważne niż nurkowanie. Jak już zapewne domyśliliście się miał być. Niestety Neptun miał swoje plany względem tego dnia, więc po szybkim omówieniu możliwości podzieliliśmy się wedle chęci i możliwości na dwie grupy. Norbert, Mariusz, Jarek i Andi popłynęli na Delfina i Groźnego, natomiast Tomek, Krzyś i zaprzyjaźniony z naszym klubem Sławek popłynęli na Frankena. Obie ekipy wróciły zadowolone i uśmiechnięte
Franken wyjątkowo obrodził wizurką


W sobotę wieczorem postanowiliśmy postawić też na integrację nie związaną z nurkowaniem 😉
Dzień piąty - niedziela
Dla części to niestety był już dzień wyjazdu, niemniej Ci, którzy jeszcze mogli zastać i zanurkować zrobili to konkretnie. Abilla siadła jak złoto. Tego dnia większość ekipy odliczyła się w swoich domach już zaczynając obmyślać kolejne nurkowe kierunki oraz snuć plany na kolejny raz na wrakach Bałtyku.


Następnym razem Neptun będzie bardziej łaskawy…
